|
Przed wyświetlaniem powiedział on w krótkiej pogawędce o tym, jak w ogóle powstał rysunek. Wyciągnąłem z niej wniosek (może niezgodny z tropem myśli prelegenta), że na dzisiejszym etapie rozwoju ludzkości normalnym sposobem wyrażania się jest pismo. (Ale przeważającym instrumentem informacji staje się podobno znów obraz: kino, telewizja, reklama?) Zatem ktoś, kto dzisiaj nadal rysuje po wyjściu z dzieciństwa, to człowiek - mówiąc delikatnie - odbiegający od normy.
Myślę jednak, że różnymi drogami odbiegać można od normy: albo patologicznie, albo - powiedzmy tak - metanormalnie. Czy zawsze da się rozwikłać, oddzielić od siebie obie drogi -- nie wiem, lecz w istocie są chyba różne: nie wyszlibyśmy nigdy ze stanu zwierzęcego, gdyby nie meta-normalność. Tą drogą idzie też cała wielka sztuka, od początku dziejów. Ale przejmujące światło pada na ten główny szlak od bocznej, smutnej ścieżki malarstwa chorych umysłowo: documenta psychopathologica: haracz, jaki ludzkość płaci za to, że jej powołaniem jest wciąż na nowo odbiegać od normy.
|